Koniec roku szkolnego… i co dalej?

Powoli rok szkolny zbliża się do końca, a wraz z nim również koniec naszej nauki języka obcego. Niedługo rozpoczną się wakacje; odpoczną nie tylko uczniowie szkół publicznych, ale i słuchacze prywatnych szkół językowych. Wielu z nich już teraz zastanawia się, jak nie stracić kontaktu z językiem w okresie wakacyjnym, jak uczyć się samemu (z lektorem łatwiej, prawda?), i jak pojawić się na zajęciach we wrześniu czy październiku bez ubytków w wiedzy.

To łatwiejsze niż nam się wydaje, bo:
- po pierwsze wakacje to okres odpoczynku i pięknej pogody – jesteśmy zrelaksowani, więc wiedza przy odrobinie wysiłku wchodzi do głowy sama.
- a po drugie – wreszcie mamy czas. Nie chodzimy do szkoły, wykorzystujemy urlop, można bez przeszkód przeznaczyć kilka minut dziennie na wiedze.

Ale zaraz, zaraz – mamy czas, świeci słońce, w piwnicy czeka rower. Czy aby na pewno nauka wygra z letnią rozrywką? Otwierać podręcznik i czytać słówka w piękna pogodę?

Spokojnie, na wszystko jest rada.


RADA 1
Wyjazdy, wyjazdy. Najprostszy, a jednocześnie najprzyjemniejszy sposób na podciągnięcie się z języka i/lub wykorzystanie tego, co już się wie. Często wstydzimy się przy obcych mówić po angielsku czy francusku z obawy na błędy czy niezrozumienie tego, co odpowie nasz rozmówca. Jednak zupełnie niepotrzebnie – przecież cudzoziemcy też nie mówią biegle, też robią błędy, też mogą nas nie zrozumieć. A najważniejsza jest komunikacja i osiągniecie celu. Kupiliśmy tę pamiątkę, co chcieliśmy? Jasne! Dostaliśmy to danie, które zamówiliśmy? Na pewno! Więc dlaczego by nie pójść o krok dalej i nie podpytać mieszkańca o ciekawe, nieturystyczne miejsce lub lokalną legendę?

RADA 2
Skoro my wyjeżdżamy zagranicę, turyści przyjeżdżają też do nas. Mnóstwo ich na starówkach, w muzeach, parkach. Nawet w małej miejscowości spotykamy osoby z innych krajów. To świetna okazja, żeby poćwiczyć język! Zapytajmy, jak im się podoba nasz kraj, skąd przyjechali, gdzie się zatrzymali. Jeśli mamy więcej czasu, zaprośmy ich na kawę lub obiad i dowiedzmy się o nich więcej. Wersja dla bardzo zmotywowanych – zaprośmy obcokrajowców na krótką wycieczkę po okolicy, opowiedzmy o swojej rodzinie i zaprezentujmy najciekawsze historie z regionu. Pomyślmy tylko, jak bezcenne mogą być takie bezpłatne lekcje konwersacyjne!

RADA 3
Mamy dużo czasu, więc na pewno robimy to, co naprawdę lubimy i na co nie starczało nam do tej pory sił. Przejrzyjmy ciekawe blogi w języku obym, poszperajmy w Wikipedii, wejdźmy na te strony, które są związane z naszym hobby, posłuchajmy przy porannej kawie newsów stacji zagranicznych. Jeśli lubimy oglądać seriale i filmy, obejrzyjmy je w oryginalne lub z napisami w danym języku; jeśli jedziemy zagranicę, zaglądajmy na zagraniczne portale pogodowe. Świetnie sprawdzą się też porady dotyczące kraju, do którego jedziemy – właśnie w języku lokalnym! Dużo portali zamieszcza specjalne artykuły wakacyjne, porady wyjazdowe, rozmówki, ale też pisze o tematach lekkich i przyjemnych, do których warto zaglądać i uczyć się nowych zwrotów.

Innym rozwiązaniem jest prasa i książki. Kupmy jedną gazetę i wybierzmy do poczytania na przykład ogłoszenia drobne, albo poczytajmy komiks. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest też słuchanie audiobooków w podróży lub czytanie książek elektronicznych.

RADA 4
Jesteśmy na wyjeździe zagranicą? Czytajmy szyldy, nazwy ulic, znaki drogowe, ogłoszenia na słupach, reklamy, ulotki, bilety. Róbmy im zdjęcia i sprawdzajmy, jak wygląda codzienny język obcokrajowców. Tłumaczmy je na polski lub na jakikolwiek inny język obcy, jaki znamy. A po wakacjach przynieśmy te inspiracje na pierwsze zajęcia, pokażmy lektorowi i opowiedzmy w języku obcym, co robiliśmy i gdzie byliśmy. A jeśli podróżujemy po Polsce, w galeriach, muzeach, na trasach turystycznych nie czytajmy objaśnień po polsku, tylko np. po angielsku.

Łatwe? No jasne. Tylko bez wymówek, że jeszcze nie teraz, że może na migi. My naprawdę znamy języki obce i potrafimy się dogadać!

A jeśli mamy naprawdę dużo czasu, lub po prostu wiemy, że od języka nie ma wakacji, zapiszmy się na intensywny kurs wakacyjny w szkole językowej. Takie kursy są krótkie, najczęściej tańsze niż zajęcia w ciągu roku, często też słuchacze mają częściowy wpływ na to, co chcą na nich omawiać i jakimi zagadnieniami się zająć.

Do dzieła, Polacy! Wakacje z językiem tuż tuż!

Wróć