Mary Quant – mini, winyl i luz

 

Czy ktoś kiedykolwiek słyszał w Polsce o Mary Quant? Podejrzewam, że zaledwie garstka ludzi. A czy słyszeliśmy o spódniczkach mini? Co za pytanie – oczywiście, że znają je wszyscy! Otóż droga od tej brytyjskiej projektantki mody do długości mini jest naprawdę krótka…

 Mary Quant podczas pracy

Wszystko zaczęło się w 1955 roku w Londynie, gdzie Mary założyła swój pierwszy sklep z ubraniami. Nie była jednak zadowolona z tego, co sprzedawała. Młode dziewczyny ubierały się jak własne matki – były ściśnięte w pasie, nosiły niewygodne pończochy, rozkloszowane spódnice, wysokie obcasy.

 Tak ubierał kobiety Dior w latach 50tych XX wieku

Za nic nie można w tym biegać na prywatki i do pracy! – pomyślała Quant i postanowiła sama zaprojektować ubrania dla siebie i swojego pokolenia. Pomysł okazał się sukcesem i wkrótce szyło dla niej kilka krawcowych. Wizerunek stworzony przez projektantkę nazwano ‘Chelsea Look’, a składały się na niego kolorowe mini spódniczki, spódnice w geometryczne wzory, luźne żakiety, wysokie buty z winylu. Te pierwsze były tak krótkie, że ledwie przykrywały połowę uda, na co starsze pokolenia patrzyły ze zgrozą. Za to młode dziewczyny były zachwycone! W sklepie Quant kupowały nie tylko stenotypistki czy sekretarki, ale i damy bardziej zamożne i te ze szlacheckich rodów. To była prawdziwa wiosna młodości, prawdziwe ‘Swinging Sixties’!

‘Bazaar’ w Londynie, pierwszy butik Mary Quant

 Sukienka Ginger mini, 1967, Mary Quant

Jednak nie tylko długość mini stanowiła o sukcesie tej młodej Brytyjki. Używała ona również do projektowania PCV, nylonu czy nawet papieru (tak, tak, takich ‘jednodniowych’ sukienek nie prało się, tylko wyrzucało do kosza). Była także odpowiedzialna za upowszechnienie rajstop, co stanowiło niesamowitą wygodę po wiekach noszenia pończoch. Rajstopy doskonale pasowały do luźnych sukienek, płaskich baletek czy swetrów oversize. Nareszcie młodej kobiecie pokolenia powojennego było swobodnie, przewiewnie i sportowo. Co za ulga!
Mary Quant była absolutnym geniuszem projektowania, twórczej pracy i… wróżenia. Przewidziała (i przyczyniła się do popularyzacji) takich trendów jak:
• czarne rajstopy
• prążkowane golfy
• ubrania z winylu
• swetry za duże o kilka rozmiarów noszone z rurkami
• paski noszone nisko na biodrach
• ołówkowe spódnice
• sukienki typu ogrodniczki
• wzory geometryczne (tzw. ubrania op-art)

 Płaszcz przeciwdeszczowy z PCV, 1963, Mary Quant

Co więcej, ubrania Quant były naprawdę tanie w stosunku do krawców haute-couture, stąd jej sklepy oblegały rozgorączkowane młode damy, które marzyły o rozciągniętym sweterku lub przykrótkiej sukience na wszystkie okazje. Sama Mary szczyciła się, że ‘snobizm wyszedł z mody’, bo dwa czy trzy zestawy ubrań nosiło się po prostu wszędzie, na każdą okazję, rano i wieczorem. Nikt nie myślał już o obowiązkowym dawniej przebieraniu się do teatru czy do obiadu. Dzięki Mary Quant - choć nie tylko – Londyn stał się z dnia na dzień najgorętszym miejscem w Europie, ze swoją odważną modą, jazz barami, artystyczną społecznością. A spódniczka mini została okrzyknięta ikona tamtej dekady, bo najlepiej wyrażała energię, radość z życia, brawurowość i nowy styl.
Nasza projektantka dokonała czegoś jeszcze – wylansowała nowy typ modelki. Zaraz po wojnie na wybiegach pojawiły się kobiety o pełnym biuście, z wciętą talią i obowiązkowymi długimi włosami. Jednak taka uroda nie pasowała do lekkich, zabawnych i ultranowoczesnych ubrań Quant. I tutaj na scenie pojawia się Twiggy, czyli Leslie Hornby.

 Twiggy w 1967 roku

Ta niepozorna Brytyjka (tylko 1,67 m wzrostu, jak na modelkę to mało!) idealnie wpisywała się w swingującą dekadę i wywrotową modę. Była androgyniczna, miała utlenione włosy obcięte na krótko i duże oczy podkreślone czarną kredką. Bardziej chłopczyca niż dziewczyna! Spodobała się i jej kariera rozkręciła się na dobre. Ale to już zupełnie inna historia…

Wróć